• Wpisów:1770
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 13:49
  • Licznik odwiedzin:28 532 / 3044 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Pierwszy raz w życiu jechałam dwupoziomowym autobusem i to na dodatek na pierwszym siedzeniu na górnym poziomie. Wrażenie kina 3d, cztery razy sprawdzałam, czy na pewno mam dobrze zapięte pasy. Najgorszy widok? Rozpadający się dworzec we Wrocławiu.


________________
Po tylu latach w Krakowie teraz sobie uświadamiam, że ostatni raz, kiedy beztrosko po nim spacerowałam był chyba wtedy, kiedy rodzice zabierali nas na wycieczki jeszcze przed rozpoczęciem szkoły. Pierwsza pozycja na długiej liście "do zrobienia w Polsce", mimo że przecież dopiero tutaj przyjechałam.

A potem będę siedzieć pod ulubionym żyrandolem w Karmello na Floriańskiej i na pewno zamówię owocowego shake'a, tego co zawsze.
  • awatar LaFey: NA szczęście będa nowy dworzec robić
  • awatar heledore baby: cóż tutaj tak cicho?
  • awatar J'adore: też mam zawsze takie dziwne uczucie, jak jadę dwupoziomowym autobusem, ale unikam siadanie przy szybie na górze :P horror!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Niemiecki pragmatyzm nakazuje im wytłumaczyć nam w ramach zajęć, dlaczego niemieccy studenci nie będą nas lubić.

Chylę kapelusza z niedowierzaniem.
 

 
Po czym poznać najwyższą porę na to, żeby iść spać?

- Zaczynasz mówić jak Lewandowska. "Zrobiłam dwa kierunki w tym kierunku".

Dobranoc ;)
 

 







_____________
Są takie dni, kiedy po prostu wszystko jest nie tak. Trzeba jakoś je przeczekać.
 

 
Szwed na zewnątrz chodzi z odkrytą głową, po czym wchodzi do mieszkania, zdejmuje kurtkę i zakłada czapkę.

N i e o g a r n i a m .
  • awatar panna J..: o.O i gdzie tu logika?
  • awatar Mmmmmmmm: yyyyyyy
  • awatar 'Charlotte.: Przez głowę ucieka najwięcej ciepła, może pomyślał, że jeśli założy czapkę, nie będzie mu potrzebna kurtka xd
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Witamy w świecie przeterminowanych hipsterów.
Założyłam ryzykownie na długą podróż i już mogę nie zdejmować. Teraz przez bardzo długi czas będą mi się kojarzyć przede wszystkim ze wstającym słońcem nad kloszardzim Hanowerem. Air Max - już nie pogardzam całym tym szumem dookoła ;) .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Podobno powinnam się zachowywać bardziej "po niemiecku".

Niemcy to ludzie, którzy uśmiechają się do ciebie od ucha do ucha, a jednocześnie myśląc, że ich nie rozumiesz, obgadują cię w najlepsze.

Nie mam ochoty ich obgadywać. Nie mam ochoty się do nich uśmiechać.


_____________
Głupiutki uśmiech + radosne powitanie nieco za wysokim tonem, który w Polsce z pewnością byłby uznany za wymuszony, tutaj robi swoje. Od razu uznają człowieka bardziej za swojego, o ile można coś takiego powiedzieć o Polaku.

Po pięciu godzinach zegarowych Deutsch als Fremdsprache sama nie kojarzę, czy mówię po angielsku, czy po niemiecku. Chyba tworzę swoją wersję esperanto. Tak to jest, jeśli się nie uczyło, kiedy była na to pora.
  • awatar Sparkling Water: W Korei pyta się "Jadłeś/aś juz ryż?" - forma jak się masz.. Jak mnie to irytuje!!
  • awatar Katie: W Anglii jest dokladnie to samo. Usmiech i to ich "ochhh hello, how r u?" ;) mozna rzygac tecza ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Przyzwyczajam się do coraz to nowych dworców i ich dziwnych przypadłości. Nowe miasta zwykle zwiedzam po ciemku i nie do końca, żeby czasami nie zgubić się, ani nie kusić zbytnio losu, skoro jestem anonimowym człowiek w całkowicie nieznanym mi miejscu.

To pożegnanie z Polską i domem było dziwnie bezbolesne. Może dlatego, że sprawy bieżące tak zaprzątnęły mój umysł, że nie miałam okazji pomyśleć o niczym innym.

Znowu niemiecki świat, niemieccy ludzie i cały ten grajdołek. Zapomniałam zakręcić kaloryfer w moim pokoju. Dzisiaj wierzyłam nadmiar stęchłego powietrza. Nawet to jest tutaj inne niż w Polsce.
  • awatar heledore baby: mam nadzieję, że się już oswoiłaś z nowościami :) i czerpiesz radość ze zmian, które nastąpiły w Twoim życiu. trzymaj się dzielnie!
  • awatar Mc.Dreamy: to chyba dobrze,że pożegnanie to było bezbolesne. Czasem lepiej nie myśleć zbyt wiele,gdyż nadmiar myślenia daje więcej złego niż dobrego. Przepraszam za spamowanie,ale... Jeśli masz wolną chwilę i trochę chęci to zapraszam na mojego bloga. Będzie miło jak zagościsz tam na dłużej przez dodanie np. do obserwowanych. Pozdrawiam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ostatnimi czasy trafiam nieustannie na chłam niskich lotów, nawet wtedy, kiedy zapowiada się całkiem ambitnie. Tymczasem mam ogromną ochotę zobaczyć jakiś dobry film. Na przykład coś w stylu bajkowego "Grand Budapest Hotel".

Ktoś z Was kojarzy jakieś interesujące tytuły?

 

 
Kiedy zaraz po przyjeździe do Niemiec miałam depresję i bałam się wyjść do łazienki, żeby nie natrafić na ciapatego Chińczyka, najlepszym lekiem na wszelkie bóle było oglądanie zdjęć z tegorocznych wakacji.

Już teraz chciałabym wrócić w te wszystkie bajkowe miejsca.












Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Jakiś czas temu postanowiłam choć częściowo odgruzować czytnik, pokonując pozycje zalegające na nim od dawien dawna. W ten sposób w imię reguły "jak zaczęte, trzeba skończyć", miałam do czynienia z:

- "W jego dłoniach" Blau: fantazje erotyczne kobiety marzącej o całkowitym podporządkowaniu i upodleniu ku chwale męskiej dominacji;
- "Tak blisko" Webber: taki Grey z klasycznie złamanym serduszkiem i smutną historią w tle dla nastolatek;
- "Wojna żeńsko-męska..." Samson: o b ł ą k a n a !
- "Pałac" Cavalier: bo przecież każda kobieta marzy o tyłku złojonym pasem i seksie z bratem ukochanego.

Kilka takich książek i człowiek naprawdę zaczyna myśleć, że ludzie i życie w ogóle są dziwne. Po co pisze się takie książki, po co wydaje? Pieniądze? To wystarczająca rekompensata, żeby widzieć swoje nazwisko w powiązaniu z czymś takim?

_____________
Dzisiaj skończyłam "Pięć ćwiartek pomarańczy". Na jednym tchu, od momentu rozpoczęcia. Zwykli ludzie, zwykłe emocje, niezwykła historia. Trochę o tym, jak w każdym z nas siedzi bestia. Ale nie ukrywajmy, autorka na liście najlepiej sprzedających się książek roku raczej się nie pojawi.
  • awatar EKsce: @*Dziecinny Sposób*: zajrzyj koniecznie ;) zwłaszcza, jeśli lubisz czytać o pysznym jedzeniu, ale to tak na marginesie ;)
  • awatar *Dziecinny Sposób*: a ja obecnie czytam "pożądanie mieszka w szafie" i jakoś mam mieszane uczucia :S nie czytałam "pięciu ćwiartek pomarańczy" ale chyba zajrzę :)
  • awatar panna J..: Ja ostatnio przeczytałam "dziewczyny z powstania" i bardzo podobała. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ostatniej nocy pierwszy raz jechałam pociągiem od czasów, kiedy jako brzdąc wybieraliśmy się z rodzicami karmić gołębie na rynku w Krakowie. Sama. W całkiem obcym mieście, na dworcu przepełnionym rozbieganymi we wszystkich kierunkach ludzi. W anonimowej poczekalni, która z niemiecka była na bogato, bo gdzie w Polsce uświadczy się Vitry. Nigdzie. Cierpliwie tłumacząc zagubionemu Anglikowi, że najwyraźniej jego autobus odjechał bez niego. Żeby zaraz potem dowiedzieć się, że jestem w dokładnie takiej samej sytuacji.

Nie żałuję nocnych zawirowań, ani tego, że mój bilet kosztował miliony. Jakby nie było, co by się nie działo, najlepiej zawsze w domu :) .
  • awatar Mmmmmmmm: fajnie,że dałas znak zycia pozdrawiam
  • awatar panna J..: Vitra to te krzesełka? ;d Ja bardzo lubię jeździć pociągami:)
  • awatar Franny: Fajny blog. Musisz pisać częściej!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Jestem w grupie z dwoma Amerykankami, dwoma Hiszpanami, dwójką Australijczyków, Szwedem i Finką. Muszę przyznać, że odstaję od tej wesołej grupki.

Nie rozumiem hiszpańskich żartów. Ani amerykańskiego slangu. Pewnie nie tylko ja, ale tylko ja daję do zrozumienia, że mam to głęboko w poważaniu. Wolę posiedzieć sama czytając ciekawą książkę, niż słuchać głupich rozmów ludzi, z którymi w innym wypadku nie miałabym nic wspólnego. Jestem dziwna?

I do tego święte przekonanie ludzi pochodzących z krajów angielskojezycznych, że przecież wszyscy mają obowiązek władać bosko angielskim. Jesteś w Niemczech na kursie niemieckiego? Rzeczywistość jest tu inna. O!
  • awatar EKsce: @Sparkling Water: co Ci powiedział? jestem bardzo ciekawa ;)
  • awatar Sparkling Water: Ostatni akapit.. jak ostatnio powiedzialam to Szkotowi to mi pojechal.. ps. nie jestes dziwna bo mam podobnie ;)
  • awatar Aktoreczka: uwielbiam to zdziwienie, że gdzieś na świecie ludzie nie mówią po angielsku. No szok. Oni powinni sami się bardziej otworzyć na świat
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Jak na razie, najlepsze w nowym uniwersytecie, są przeciwieństwa.
 

 
To był dziwny weekend. Wyciągnęłam z szafy legginsy, których wzór przypomina mi o świętach, nałożyłam na paznokcie cztery warstwy lakieru, obejrzałam dwa filmy, na które nigdy nie miałam czasu. Leczyłam spóźnionego kaca, drzemałam, choć wcale spać mi się nie chciało. Próbowałam odgonić od siebie panikę, która rosła, ile razy spojrzałam w kierunku do niedawna ostatniego przyjaznego okna, teraz ciemnego, pozbawionego znaku życia. Byle tylko nie uświadamiać sobie, jak bardzo zostałam tutaj sama.
  • awatar >dDdd: mam bardzo podobne odczucia.
  • awatar Ekscelencja: @Aktoreczka: dzięki :**** . To zawsze bardzo miłe, kiedy się wie, że jest jeszcze ktoś inny, kto wierzy, że się uda ;)
  • awatar Aktoreczka: Podziwiam Cię za to, że zdecydowałaś się wyjechać i mocno, mocno, mocno trzymam za Ciebie kciuki. Są dni lepsze i dni gorsze, to pogoda ustawia teraz nasze humory. Jesteś super :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

Zaczyna mi się tutaj podobać!
Może jednak będzie dobrze :) .
 

 
Wszystko tutaj jest tak bardzo inne....
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Tak naprawdę do końca nie było wiadomo, jak to wszystko się uda. Właściwie - czy się uda.

W środę pojawiła się informacja pozytywna. W czwartek formalności. W piątek wyprowadzka. Dzisiaj pakowanie.

Właśnie zaczyna do mnie docierać to wszystko, z czego do tej pory nie zdawałam sobie sprawy.

Tak po prostu zostawiam za sobą moje krakowskie życie. Moje wspaniałe krakowskie życie. Zgraną paczkę przyjaciół, świetnych znajomych z uczelni, najlepszą w świecie rodzinę, pracę, w której mnie lubią i szanują, mieszkanie na Starym Mieście.

Przede mną jedna wielka niewiadoma.

A nawet jeśli wrócę, nic już nie będzie takie samo.


_____________
Dobra, mniejsza z tym. Decyzja została podjęta. Nie będę siedzieć i się mazać, ukradkiem wycierając nos. Rozwiązania dla słabych nie są dla mnie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›